Drodzy Goście,

Stronę tę założyłem dla upamiętnienia życia i twórczości Ojca mojego - Leonarda Turkowskiego. Był człowiekiem więcej niż przeciętnym. Potwierdzają to pozytywnie Go wspominający uczniowie szkół podstawowych i liceów pedagogicznych, w których uczył, potwierdzają wspomnienia osób ze środowisk, w których przebywał i pracował, osób, które miały sposobność Go poznać. Świadczy o tym dwadzieścia książek, dwa i pół tysiąca artykułów, felietonów, opowiadań, wierszy, radiowych audycji, dziennikarskich notatek.

Nie postawię Mu pomnika. Nie tylko z braku funduszy. Dziś więcej od granitu czy marmuru znaczy obecność w internecie. Życzę Wam, Drodzy Goście, znalezienia tu czegoś dla siebie.

                                                                                                                               Marek Turkowski

                                                Z ostatniej chwili  Uczniowie pamiętają

      

Wiersz na każdą porę roku                 

 

 

Wiatr

 

Płakały

       szumiały

               wierzby rozczochrane,

że los je obdarza bólem licznych ciosów,

że wicher im wyrwał kiście pięknych włosów,

że im porozplatał warkocze sczesane,

że --- chociaż to wieczny, bezdomny samotnik ---

jednak szaławiła i niemądry psotnik.

 

Płakały

       szumiały

               grusze rozłożyste,

że je prześladują losu srogie moce,

że wiatr najpiękniejsze postrącał owoce,

że on ma z diabłami sprawki niezbyt czyste,

że --- chociaż to wieczny, bezdomny samotnik ---

jednak szaławiła i niemądry psotnik.

 

Płakały

       szumiały

               brzozy białopienne,

że wiatr od nich odszedł --- dał susy tak szybkie,

że --- któż będzie pieścił ich ramiona gibkie

i grał na nich pieśni tęskliwe a senne,

któż będzie wyginał je w łukowe mosty,

któż będzie całował je pieszczotą chłosty?...


Poznań, lato 1933

 

Wiersz 19-letniego autora opublikowany w tomiku Krzyż na rozdrożu, Bibloteka Wici Wielkopolskich 1935