Drodzy Goście,

Stronę tę założyłem dla upamiętnienia życia i twórczości Ojca mojego - Leonarda Turkowskiego. Czy był człowiekiem wielkim? Nie mnie to oceniać, ale bez wątpienia - więcej niż przeciętnym. Potwierdzają to pozytywnie Go wspominający uczniowie szkół podstawowych i liceów pedagogicznych, w których uczył, potwierdzają wspomnienia osób ze środowisk, w których przebywał i pracował, osób, które miały sposobność Go poznać. Świadczy o tym dwadzieścia książek, dwa i pół tysiąca artykułów, felietonów, opowiadań, wierszy, radiowych audycji, dziennikarskich notatek.

Nie postawię Mu pomnika. Nie tylko z braku funduszy. Dziś więcej od granitu czy marmuru znaczy obecność w internecie. Życzę Wam, Drodzy Goście, znalezienia tu czegoś dla siebie.

                                                                                                                               Marek Turkowski

 Wiersz na dzisiaj                                                                                                

 

*        *        *

W grudniową noc na Wielki Wóz
powrzucać czarne wichry skute w mróz
i wieźć je w skrzypień śnieżnych takt.
A potem suchym sianem moszcząc dno
majowym koniom wołać: wiooo!
by na słoneczny wypaść trakt

W zimowy zodiak wbijać pięść,
by skrzącą noc porąbać w srebrny łom
i skamieniałych szukać szczęść.
Na księżycowy potem siadłszy prom,
rozrzucać szczęścia w mroki miast
sierpniowym siewem ciepłych gwiazd.

Iść przez jesienną pustkę gór

I ręką zbierać deszcze z ciężkich chmur,

a z czerni stawów zmiatać mgły.

A potem zejść na syty halny stół

i lipcem żąć słoneczne skry,

by w złotym snopie znieść je w dół.

-- Być majem, słońcem i księżycem,

gwiazdami spadać na ulice -- --

 

Wiersz pochodzi z tomiku "Na progu doby", Wydawnictwo Poznańskie 1959. Posłuchaj też wykonania wokalno-muzycznego grupy "Do Góry Dnem"